piątek, 18 lutego 2011

Radio Ga Ga - jak przestawiałem suby

  Biada akustykowi, który próbuje się nad czymś zastanawiać! Od razu sprawia wrażenie jakby się obijał. Najbardziej "pracowici" są Ci, którzy od razu robią stopę i nawet nie próbują dokładnie nastroić bramek na tomach.

  Ja niestety, jak zwykle, zanim otworzyłem Talkback (nie czytać "tolbek"), próbowałem okiełznać konfigurację. Jakieś takie jasno-szare trapezy na 15-tkach i tubie, po 2 na stronę. W dodatku uwaga... na statywach. Stały nierówno, więc od razu przytuliłem je bokami, żeby drivery ładniej się dodawały, chociaż słowo "ładnie" niezbyt pasowało. No tak już mam, że miejscowy kolega mówi - Najpierw posłuchaj. - a ja widzę co widzę i zamiast tego przestawiam. Na glebie, pod każdą parą stało po jednym basie na 18-tce. Jako że wszędzie były nogi statywów, paczki ustawiono trochę za nimi. No jak to? Już od samego krosowania dźwięk się "cofa". Już lepiej dać z przodu. Tak zrobiliśmy. Też nie idealnie, ale przynajmniej trochę bardziej. W dodatku końcówka nie wyglądała na taką, co ma duży Damping Factor. Dla niewtajemniczonych, wartość ta oznacza zdolność wzmacniacza do zatrzymywania trzęsącej się membrany głośnika. Mały DF daje "rozlazły" bas. Bass Reflex (obudowa z dziurą) też daje rozlazły bas. Zestaw tej marki daje rozlazły bas (sami informują w dokumentacji). Skoro wszystko takie rozlazłe, to zdecydowanie lepiej, żeby stało bliżej.

  Teraz Crossover... analogowy. Czy ktoś kojarzy jakie nachylenie mają takie filtry? 12dB na oktawę? Nie chciało mi się guglować. Oczywiście o kompensacji opóźnień nie było mowy. Paczki główne pędzono pasywnie Full Range, czyli nie wymagały zwrotnicy. Pozostał podział z basem. Wyglądało, że jest ustawiony na jakieś 150Hz. To wysoko. Problem w tym, że powyżej 90Hz publiczność dość skutecznie tłumi dźwięki. Jeśli głośnik stoi na podłodze, to pierwszy rząd ma wymłócone berety, a reszta brak tzw. mięsa. Z drugiej strony, jeśli obniżę podział, to nasze 15-tki mogą nie wytrzymać. Puściłem szum przez same środko-górki i kręciłem podziałem. Chciałem zobaczyć jak ten Crossover robi. Nie robił wcale, nic, w ogóle, y y, grał całym pasmem. Ooo... - pomyślałem. Musze wspomnieć, że pisząc "zobaczyć" mam na myśli nie tylko słuchanie, ale i wynik analizy programem pomiarowym, nad którym w tej chwili nie będę się rozwodził. Okazało się, że basy tylko dopalają system, że krosownica służy wyłącznie do obcinania im górki, a 15-tki są podłączone bokiem. No dobra. Tak można, ale wtedy 15-tki i 18-tki muszą być sfazowane. Najprościej ujmując, powinny stać ze sobą równo, ale tu bruździły nogi. Problemem było również to, że ja wcale nie chciałem mieć za dużo basu. Lubię kiedy system gra "płasko", kiedy sam korekcją decyduję co w dole podbić. Poprosiłem aby konfigurację zmienić, co w końcu udało się z pomocą dwóch XLRów, latarki i szczupłej ręki. Reszta przebiegła już normalnie. Wybrałem podział około 100Hz. Ustawiłem poziomy pasm i posłuchałem swoich testowych kawałków. Bywało gorzej. Dużo gorzej. To dobry znak. Stopa!!!

  Jak w dobrym dreszczowcu, po trzęsieniu ziemi, napięcie zaczęło rosnąć. Wszystko za cicho. Wiadomo, zmasterowana muza grała głośno, ale czyste, dynamiczne instrumenty perkusyjne już nie. Nasza Lo Dumb Factor końcówka niemocy mrugała tylko złowrogo jednym klipem, a czasem dwoma. Nikt nie wiedział czemu tak. Może lewy i prawy głośnik miały różną impedancję? Może coś z kablami? A może była zwyczajnie do wora? Skończyło się na tym, że dorównałem poziomem stopy, basu i wokalu do elektrycznej gitary, którą wyciągałem głównie na solówki. Mało osób się zorientowało, że nie jest idealnie. Właściwie to wszyscy, tylko że wszystkich było mało. Zespół się obronił z dwóch powodów. Po pierwsze, to dobry zespół. Po drugie, koncert był transmitowany na antenie, a antena miała osobny miks i nie używała naszej końcówki. Po tym wszystkim poszliśmy się na... Nie. Wcale nie. Większość pojechała do domu.

  Zastanawiam się co mogłem zrobić lepiej? Nawet mam odpowiedź. Trzeba było zostać przy pierwotnym ustawieniu ze zdublowanymi basami. Oczywiście nie bez zmian. Czasem trudno zauważyć rozwiązania oczywiste. Basy powinienem postawić OBOK. Wtedy byłyby mniej więcej sfazowane. Mniej więcej, bo zależy, z którego miejsca sali patrzeć. Jednak wynikowo więcej niż mniej. Obniżyłbym Lo Pass Filter do około 90Hz. Resztę wyrównałby wyrównywacz, czyli equalizer. Nie wiem czy byłoby dużo lepiej. Jeśli jeden z głośników gra o 3dB ciszej od drugiego, to jego udział staje się marginalny. Może nasza zdołowana końcówka i tak by się poddała. Może. Może kiedyś jeszcze to sprawdzę.

  Pozwoliłem sobie wykonać małą makietkę, czyli zasymulować co się tam wyrabiało. Analiza jest dla częstotliwości 100Hz. Taki był mniej więcej podział pasm, a więc ten właśnie dźwięk grały oba głośniki jednocześnie. Pierwszy wykres pokazuje bas postawiony z tyłu.


 Pomijając chece z subiektywną "szybkością" dołu, nie ma tragedii. Trochę niedobrze, że dudniłoby muzykom na scenę.

  Kolejny rysunek, to układ odwrotny, zastosowany przeze mnie.


Lepiej dla sceny. Na widowni bez szału. Pamiętajmy, że w tej konfiguracji basy są "szybsze". Różnice nie są powalające, bo przesunięcie paczki jest znacząco mniejsze niż długość fali.

  Dla porządku, wariant idealny wyglądałby tak.



  Wspomniałem o przesuwaniu głośników w kontekście długości fali. Zobaczmy co się dzieje przy 150Hz, które były ustawione pierwotnie.

Ło kurde! To już nie robi dobrze.

  No i patrzcie, taki głupi koncert, tylko parę głośników na statywach, a tyle myślenia, tyle teorii. Nie winię nikogo. W końcu tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Albo antymaterii. Dawno nie oglądałem startreka.

środa, 9 lutego 2011

Blisko

Długo mi zeszło, ale nareszcie uzupełniłem potrzebne detale i pozostaje płodzić. No dobra, nagłówek chcę zmienić. Później.

Niebawem jadę na parę koncertów. Para to dwa oczywiście. Pierwszy z zaprzyjaźnionym Nine Six Project, a drugi - stara dobra IRA akustycznie w Toruniu - takie Walentynki 12-go. Może wydarzenia zainspirują wpis na bloga.

Do zobaczenia.